Dwa miesiące własnej strony — szczery bilans

Dwa miesiące temu puściłem tę stronę w świat. Strona o budowaniu stron — z założenia publiczny eksperyment na własnej skórze. Czas na pierwszy szczery bilans, bez ozdabiania wykresu.

Jak wygląda krzywa

Kwiecień — start w połowie miesiąca, 2 436 wyświetleń w Google. Maj — 4 681. Czerwiec zamknął się na 7 268 wyświetleniach — wyraźnie mocniej niż maj. Lipiec, pierwsze dwanaście dni: 2 907 wyświetleń, czyli tempo, które zapowiada kolejny skok, jeśli się utrzyma.

Dla lepszego wyczucia skali: w pierwszym tygodniu działania strona zebrała 63 wyświetlenia. Ostatnie siedem dni — 1 366. Mniej więcej dwudziestokrotnie więcej.

47 adresów URL ma już jakiekolwiek wyświetlenia w Google. To dobry sygnał indeksacji jak na dwa miesiące bez budżetu i bez zaplecza linkowego.

Najmocniej ciągnie blog — artykuły branżowe z konkretnym pytaniem w tytule (fizjoterapia, budowlanka, kosmetyka). Flagowy wpis o reklamie dla fizjoterapeuty przekroczył tysiąc wyświetleń miesięcznie. Sama fraza „reklama fizjoterapeuty” trzyma się w okolicach pozycji 19-20 — nie jest to skok do czołówki, o jakim pierwotnie tu pisałem. Awansują za to dłuższe frazy z tego samego klastra: „jak pozyskiwać pacjentów do gabinetu fizjoterapii ze znanego lekarza” siedzi na pozycji 5,4, a „jak reklamować gabinet fizjoterapii zgodnie z prawem” na 6,0. Piszę o tym szerzej w eksperymencie „topical authority bez linków”, gdzie testuję, czy klaster tematyczny wystarczy, żeby awansować bez ani jednego linku z zewnątrz.

Aktualizacja (13 lipca), dwie poprawki naraz: (1) liczby za maj i czerwiec wyżej to teraz pełne, poprawione dane z Search Console — pierwotna wersja podawała szacunki z niepełnego miesiąca. (2) W akapicie o pozycjach pierwotnie napisałem, że „reklama fizjoterapeuty” awansowała do ~5,4 — to był błąd, pomyliłem ją z inną, dłuższą frazą z tego samego klastra. Po pełnym przeglądzie 90 dni danych poprawiłem obie rzeczy. Bez retuszu — jak liczby się mylą, poprawiam je i piszę o tym wprost.

Jedno zaskoczenie jest naprawdę dobre: ludzie, którzy trafiają z wyszukiwarki, czytają średnio blisko pięć minut. To znaczy, że treść robi robotę — trzyma uwagę do końca.

Czego wciąż brakuje

Cała strona zanotowała przez ostatnie 28 dni około 15 kliknięć z wyszukiwarki. Nie ma sensu tego owijać w bawełnę — z wyszukiwarki klik praktycznie nie przychodzi.

Dwa powody, które rozumiem dokładnie.

Pierwszy: autorytet domeny wynosi 0,7. Jedyny link prowadzący na tę stronę pochodzi z mojego drugiego projektu. Algorytm Google traktuje nową domenę ostrożnie i nawet ładna pozycja ~5 przy małej liczbie wyszukiwań przekłada się na pojedyncze wejścia.

Drugi jest świeższy i bardziej nieprzyjemny: nad wieloma frazami, na które piszę, Google wyświetla teraz własną odpowiedź generowaną przez AI. Stan z 10 czerwca (świeżego sprawdzenia nie zrobiłem dziś — narzędzie, którego używam, ma chwilowy problem z płatnością): na 13 z 14 śledzonych przeze mnie fraz taka odpowiedź się pojawiała, konkurencja cytowana w 9 z nich, ja w jednej. Reszta wyświetleń kończyła się na ekranie wyników, bez kliknięcia — użytkownik dostaje odpowiedź, zanim dotrze do mojego linku. Zero kliknięć z całego klastra fizjo potwierdziłem ponownie dziś, na żywo w Search Console — ten fragment obrazu jest świeży.

To zmienia regułę gry. Wysoka pozycja organiczna przestaje być wystarczająca — trzeba wejść do odpowiedzi AI, żeby w ogóle liczyć na ruch. Jak to zrobić? To osobny temat, który właśnie zaczynam rozkładać na czynniki pierwsze.

Pełny obraz — liczby i tabele — zebrałem w wynikach tej strony, gdzie prowadzę chronologiczny zapis tego, co faktycznie się zmienia.

Czego mnie to uczy

Sufit jest dziś w tym samym miejscu co dwa miesiące temu: brak autorytetu domenowego i brak widoczności w AI Overview. Treść robi swoją robotę — zaangażowanie to potwierdza. Ale zanim nie pojawią się linki z zewnątrz i zanim moje artykuły nie trafią do odpowiedzi AI, ruch pozostanie skromny.

Znam kolejność działań: najpierw kilka wartościowych linków z zewnątrz, równolegle praca nad formatem treści pod AI Overview. Tusz, który prowadzi stronę na co dzień, monitoruje frazy i podpowiada kiedy warto zaktualizować wpis pod nowy wzorzec cytowania — ale decyzja o kierunku jest moja.

To jest właśnie wartość prowadzenia tej strony publicznie: jasno widzę, gdzie jest dziś ściana. Nie muszę tego domyślać się z cudzych case studies.

Jeśli chcesz pogadać o tym, jak wygląda takie podejście dla twojej strony — napisz.

Zadzwoń Napisz